Dzisiejsza notka będzie dość luźna. Przedstawię tu między innymi moje plany na wakacje. Zapraszam.
Zanim przejdziemy do tego, o czym mówiłam, trochę się pożalę. Nie musicie tego czytać, jeśli nie chcecie.
Mam średnią 5,62, idę się zabić.
Nie no, nie. Wcale nie uważam, że jest aż taka zła, tylko do przeżycia. Jestem po prostu wielce niezadowolona, gdyż stać mnie na więcej, a to po prostu jawna niesprawiedliwość. Miałam prawie ze wszystkiego szóstki, tylko nie z biologii (tego w życiu nie zmienię, bo jedynie pani umie na szóstkę, nie wystawiła jej nikomu), geografii (pani nie umie uczyć, puszcza nam głupie filmy, a potem sami się uczcie, stracisz jeden punkt na sprawdzianie = ocena w dół, nieważne, ile punktów można zdobyć maksymalnie), informatyki (ta babka nie stawia prawie w ogóle szóstek, ocenia według swojego widzimisię, jedyne kryteria jakie bierze pod uwagę to to, czy podoba jej się kolorek, obrazek i czcionka, a nie czy wszystko zostało wykonane zgodnie z zadaniem, więc szóstki dostają tylko wybrańcy) oraz wf-u, tradycyjnie. Chciałabym znowu mieć zwolnienie z wf-u, ten tak zwany "przedmiot szkolny" obniżył mi średnią jak nic innego. Gdybym była zwolniona, miałabym 5,75! Grr. Jak zwykle moja jedyna czwóra. Po prostu nienawidzę tego. (Jestem wpieniona, sry.)
O zachowanie musiałam walczyć. Niezbyt liczy się to, że jestem laureatką konkursu przedmiotowego, to po prostu jedna marna pochwała. W końcu każdy ma się udzielać w samorządzie i wolontariacie. Następnym razem będę brać udział we wszystkim, robić każdą możliwą gazetkę. Na wzorowe trzeba mieć 6 pochwał, w następnym roku być może zwiększy się to do 9... Słabo, co nie? W sumie nie muszę się dobrze zachowywać, tylko mieć te pochwały i sprawa załatwiona. Trzech klasowych rozrabiaków ma sześć z zachowania, bo przynosili nakrętki, książki do biblioteki i gry do świetlicy. Mam to wzorowe, ale jak tak dalej pójdzie, to nie wiem, co będzie w ósmej klasie...
Koniec moich zażaleń. A u Was jak to wygląda? Też były jakieś awantury i szopki o oceny lub zachowanie? Pochwalcie się lub pożalcie, jak wolicie. A teraz przejdźmy do drugiej części posta. Tej bardziej poważnej.
Pierwsze i najważniejsze:
Żarcik, of course, po prostu przeglądałam sobie niedawno losowe memy na chamsko.pl (osobom, które nie lubią czarnego humoru, dziwnych, chamskich, zboczonych i rasistowskich rzeczy, odradzam wchodzenie na tę stronę) i to mi wyskoczyło. Pomyślałam, że idealnie tutaj pasuje. XD
Zwykle chwalę się, jak to przez całe wakacje będę siedzieć przed komputerem. No i tak spędzę większość mojego czasu, reszta na telefonie, haha. A teraz na serio.
Zwykle chwalę się, jak to przez całe wakacje będę siedzieć przed komputerem. No i tak spędzę większość mojego czasu, reszta na telefonie, haha. A teraz na serio.
1. Częstsze pisanie
Tak, wiem, cały czas o tym wspominam, ale teraz na serio postaram się być bardziej aktywna. Nie dlatego, że wakacje i w ogóle. W roku szkolnym jakoś znalazłabym trochę tego czasu, chociażby w weekendy. Po prostu nie on gra tu kluczową rolę. Nie mam pomysłów, a gdy jakiś wpadnie mi do głowy, to nie potrafię się zabrać za naskrobanie czegokolwiek. Nie wiem, kiedy stałam się takim cholernym leniem. Teraz nie chce mi się nawet oderwać od durnowatej gierki na telefon... a cały czas narzekam, jak to bardzo się nudzę i nie mam co ze sobą zrobić. Chociaż to pewnie przez mundial (cały dzień u mnie w domu lecą mecze, mój starszy brat zajął się teraz zakładami), bo gdyby nie to, pewnie włączyłabym w takiej sytuacji telewizor (cóż, mam do wyboru jeszcze ten w kuchni i sypialni, ale o ile nie leci żaden film, to nie ma co włączyć - 10 programów na krzyż). Ale to tylko dowodzi, że jestem leniem...
2. Czytanie książek
Serio, jedyne, co przeczytałam w ciągu roku szkolnego, to lektury. Wróć, niektóre za szybko mnie znudziły, więc je sobie odpuściłam. Tylko Quo vadis w miarę mnie wciągnęło. Balladyna też była spoko, bo wszyscy poumierali chacha. W ferie też gwałciłam lektury, wiecie, ten konkurs. Dlatego teraz zamierzam wreszcie się za coś zabrać. Matka, która pracuje w bibliotece w pewnej zawodówce, przyniosła mi tyle książek, a ja wszystkie poodkładałam na półkę. Przynajmniej będę miała dzięki temu jakieś zajęcie, nie licząc ślęczenia przy kompie.
3. Shopping z BFF
Haha, musiałam.
Moja przyjaciółka od jakiegoś czasu zadręcza mnie, abym poszła z nią na zakupy, co z tego, że niedawno byłyśmy (po prostu jest zakupoholiczką, a ma dosyć łażenia z mamą, która zawsze musi jej towarzyszyć). Obiecałam jej, że kiedyś w końcu to zrobimy. Przy okazji możemy wyskoczyć na pizzę lub na kebsa, chociaż pewnie się nie zgodzi, bo dieta leży. Ale nieważne, i tak będzie fajnie. Znając życie, kasa skończy nam się po dziesięciu minutach! Sama nie wiem, jak to się dzieje, przecież w naszym miejskim centrum handlowym nie ma jakiegoś wielkiego wyboru.
Moja przyjaciółka od jakiegoś czasu zadręcza mnie, abym poszła z nią na zakupy, co z tego, że niedawno byłyśmy (po prostu jest zakupoholiczką, a ma dosyć łażenia z mamą, która zawsze musi jej towarzyszyć). Obiecałam jej, że kiedyś w końcu to zrobimy. Przy okazji możemy wyskoczyć na pizzę lub na kebsa, chociaż pewnie się nie zgodzi, bo dieta leży. Ale nieważne, i tak będzie fajnie. Znając życie, kasa skończy nam się po dziesięciu minutach! Sama nie wiem, jak to się dzieje, przecież w naszym miejskim centrum handlowym nie ma jakiegoś wielkiego wyboru.
4. Powrót do rysowania
Bardzo dawno niczego nie rysowałam (oprócz bazgrołów w apce na fonka, prac na plastykę i mojego komiksu, ale to tylko robione na szybko na fizyce patyczaki, przypominający parówę, gadający ogórek i jakiś mały pasożyt). Nie posiadam także zdjęć moich starych prac, dlatego wstawiłam taki obrazek z neta. Chociaż opublikowałam kiedyś trzy z nich na MSP (no, cztery, ale na jednym była krew i nie zaakceptowali - a ten z przekleństwem już tak!) oraz kilka na starym blogu. Nie podzielę się nimi, bo zrobiłam je na końcu 2016 i początku 2017 roku, po prostu wygląda to jak wygląda. Potem jeszcze trochę bazgrałam, ale nie robiłam zdjęć, a prace zaginęły w akcji. Wracając do tego punktu, zamierzam tworzyć nie tylko rysunki na papierze, ale też... więcej bazgrołów w apce na fonka. ;) Ostatnio zaczęłam coś tam robić, lecz nie skończyłam. Ogarniam MediBangPaint lepiej niż kiedyś, więc i te starocie (w tym te sprzed trzech miesięcy) nie wchodzą w grę, nie pokażę ich tu. Może kiedyś wrzucę coś do innego posta...
5. Wbicie WB na LoA II
Okey, wiem doskonale, co myślicie. Najpierw zwyczajne rzeczy i rozrywki, a tutaj nagle takie coś. Żyję w wirtualnym świecie i tyle. Nie wiem, ile uda mi się dobić przez te wakacje. Myślę, że raczej dotrę do 1,5 kkk ogólnego wskaźnika bojowego całej drużyny - teraz mam prawie 1,3 kkk. Chociaż tak naprawdę liczy się dla mnie tylko Main Character - WB widać na screenie. Kto wie, może tu też mi się uda?












